|
5 mcy 1 tydz 1 dzien oraz lewa dolna jedynka na miejscu. to wiele wyjasnia :) ms-aggie 2010-04-06 16:44:05 skomentuj (9) słabo mi naprawdę. o wszystko muszę zadbać sama. o wszystko. dosłownie. w przeciwnym razie zostanie zrobione: a) źle b) niedokładnie c) nie zostanie zrobione wcale d) odpowiedzi a i b są poprawne nie wiem, czy to kwestia zezowatego szczęścia, czy moja nadgorliwość, czy co, ale jak boga kocham, nawet do przychodni muszę dzwonić sama, bo jak dzwoni M to nikt nie odbiera. a mi odbierają po drugim sygnale. szykuje się wizyta do przychodni. trzecia już od ubiegłego piątku, druga zośki. bo w środę byliśmy ze stasiem, w sensie ja i on, bo też jestem chora. tym razem walkę przegrały oskrzela. moje, bo u stasia na szczęście tylko katar. od drugiego marca nie było nawet dnia, żeby wszyscy w domu byli zdrowi. dzisiejszej nocy zosia postanowiła mieć 38,7. zęby? dieta? nasz wirus? how the fuck mam wiedzieć?? czy to kiedyś minie? ms-aggie 2010-04-02 07:18:44 skomentuj (2) virtual reality od poniedziałku żyję fejsbukiem i na fejsbuku. po szaleństwach urodzinowych (kawałku tortu, lampce szampana i kolacji w hrc) zosia miała w poniedziałek temperaturę i ból brzuszka. bardzo dużo spała a ja odchodziłam od zmysłów i aby zając ręce i nie podjadać (próba nieudana) zajęłam się wyszukiwaniem starych znajomych. coś mnie podkusiło, naprawdę nie wiem co, siedzę na fb od kilku lat i mówię serio nigdy wcześniej o tym nie pomyślałam. zaczęłam szukać przyjaciół ze stanów. czas przyspieszył, od wyjazdy z usa minęło 7 lat, dawno urwał nam się kontakt. znalazłam. wszystkich. ale szczególnie mocno cieszy mnie konkakt z moją ukochaną przyjaciółką. nie wiem jak te kable zniosły nasze transatlantyckie wirtualne wrzaski :D wciąż piszemy do siebie maile, nie możemy się nacieszyć odnowioną znajonością :) a zosia? gorączka sama minęła wieczorem, brzuszek też nie bolał jak się wyspała. zjadłam maciupeńki kawałek tortu a po szampanie nie karmiłam prawie 9 godzin, ale to szaleństwo w najmniejszym stopniu nie było warte jej łez, niemożności zaśnięcia i złego samopoczucia. to było zupełnie bez sensu, a szampan, mimo, że prawdziwy francuski, był obrzydliwy. dzisiaj pierwszy spacer w spacerówce :) królewna zachwycona widokami. dostała też pierwszą łyżeczkę marchewki, chyba smakowało :) ms-aggie 2010-03-25 22:29:57 skomentuj (0) 30 today.
ms-aggie 2010-03-21 18:03:15 skomentuj (7) pffffffff rozmowa przeprowadzona. kwity podpisane. jednak wracam 1 sierpnia. było bardzo ciężko i mega stresująco. spodziewałam się tego. wiem, że podjęłam dobrą decyzję, ale mam moralniaka, że stawiam kolegów w bardzo trudnej sytuacji. ma ktoś kielicha? ms-aggie 2010-03-08 13:46:37 skomentuj (2) connecting people pojechałam kiedyś na obóz studencki do włoch. w autokarze poznałam fajną grupę osób, zamieszkaliśmy w jedym mieszkaniu. trzy tygodnie mieszkaliśmy i imprezowaliśmy wspólnie, było fajnie. po powrocie do domu pokazuję zdjęcia wyjazdu mojej mamie. a mama na to: ta dziewczyna, z która mieszkałaś, znam ją! no, znała, znała. okazało się, że też ja znałam z dzieciństwa, tyle tylko, że nie widziałyśmy się jakieś dwadzieścia lat. spotkałyśmy się przypadkiem w autokarze do włoch i przez trzy tygodnie mieszkałyśmy razem nie wiedząc o tym, że mamy w albumach rodzinnych wspólne zdjęcia z mikołajem zrobione dwadzieścia lat wcześniej. ale wątek się zagęszcza. nasze mamy znały się jako nastolatki. jeździły razem na obozy, mieszkały w jednym namiocie. potem kontakt się urwał, ale po latach znowu się spotkały bo okazało się, że mieszkają blisko siebie i mają córki tym samym wieku. ale to nie koniec. nasi dziadkowie dobrze się znali, przez lata pracowali razem, potem ich drogi się rozeszły. spotkali się wiele lat później za sprawą córek. ostatnio moja babcia spotkała jej mamę w przychodni, porozmawiały sobie miło. dzisiaj rozmawiamy na fejsbuku. mamy synów w podobnym wieku, a od lat nie możemy się umówić na wspólny spacer. - ile lat ma staś - zapytała. - 28 marca będzie miał 3 i pół - odpowiedziałam. - to urodził się 28 września?! bo mój syn też, tyle, że rok wcześniej. KOSMOS? losy naszych rodzin przeplatają się od czterech pokoleń i wszystko wskazuje na to, że na tym się nie skonczy. ciekawe, czy chłopcy się zakumplują i potem odnajdą po latach. nieźle, co? ms-aggie 2010-03-05 10:38:09 skomentuj (2) |
||||